(…)Skoro własne sumienie i odpowiedzialność za społeczne zaufanie jeszcze coś znaczy, nie wyobrażam sobie innego rozwiązania jak zastosować się do decyzji wojewody. str.5
Czytelnicy listy piszą.
Nazywam się Lucyna A. i mieszkam w Zielonej Górze. Piszę w imieniu mojej siostry Sylwii K. zam. w Starym Węglińcu. Moja siostra zamieszkuje wraz z mężem i 4 dzieci w fatalnych warunkach, w zimnym nieogrzewanym pokoju z małymi dziećmi, gdzie w tym czasie jej małżonek sprowadza do domu pijaków, którzy potem śpią w łóżkach dzieci a ona jest wyganiana na dwór, gdzie czeka pod oknem nieraz na boso aż wszyscy...